Tower defense – strategia czy klikadełko?

Jak zwykle zabierając się za pisanie zajrzałem do wikipedii pod „Tower Defense”. Jak zwykle okazało się tez, że polska wersja jest łagodnie mówiąc niedopracowana. Miałem zamiar zacząć ten wpis od krótkiej historii gatunku ale widząc stan wpisu encyklopedycznego pominę to i kiedyś przedstawię rozwój tych gier w osobnym wpisie. Teraz napiszę w skrócie dla tych co nie wiedzą w czym rzecz (choć nie wierzę, żeby ktokolwiek taki się znalazł), o co w tych grach chodzi. Kanoniczne TD polega na tym, że gracz musi obronić jakiś punkt na mapie. Przejście, zamek, wieżę, cokolwiek.  Dokonuje tego przez stawianie wież lub innych konstrukcji obronnych wzdłuż trasy po której poruszają się przeciwnicy. Za każdego pokonanego wroga otrzymuje się punkty, które można przeznaczyć na ulepszanie wież.

Co sprawia, że lubię tower defense? Co ciekawego jest w stawianiu wież i mozolnym ich ulepszaniu? Często sie nad tym zastanawiam. Może to, że w przypadku tych gier nie trzeba spędzać długich godzin na rozgryzaniu mechaniki. Można po prostu siąść i grać. Sama rozgrywka tez nie zajmuje zbyt wiele czasu. (W pewnym wieku jest to zaleta ;)) Można uruchomić grę, przejść jeden etap i wrócić do codziennych obowiązków. Nie oznacza to, że gry same są krótkie.  Owszem są takie, których przeklikanie zajmuje maksimum dwie godziny ale w takim „Gemcrafcie” spędziłem ponad 100 godzin i wciąż mam tam co robić.

Niekiedy zastanawiam się jaka była pierwsza gra „Tower Defense”, w która grałem.  Wychodzi mi wtedy, że była to „Dune II”. Tak. Własnie ta matka wszystkich strategii czasu rzeczywistego.  Na niektórych mapach można było dociągnąć nasze wieżyczki obronne aż do bazy przeciwnika i w ten sposób go zaatakować i zniszczyć. Oczywiście wielką frajdą było też obudowanie własnej bazy wieżyczkami i wyrzutniami rakiet.

dune2-ordos-streak turret

 

 

 

 

 

Później była przerwa.  Nie mogę sobie przypomnieć czy trafiłem na flashowe TD na Kongregate, czy ktoś z pl.re.gry.komputerowe zwrócił mi uwagę na „Defense Grid”. A może to było „Plants vs Zombies?  Nie pamiętam.  Co by to nie było jest to chyba mój ulubiony gatunek gier. Jest ich mnóstwo.  Dobre i słabe. Wciągające jak bagno i nudne. Z zachwycająca grafiką i takie które ma się ochotę  wyrzucić z dysku i o nich zapomnieć. Postaram się opisywać tutaj te najciekawsze. Wspomnę tez o takich, które należy unikać. (Bo tych jest baaardzo dużo) Próbowałem wypisywać gry TD dostępne na steamie ale bardzo szybko zrezygnowałem. Jest tego po prostu zbyt wiele.

images-2

To tyle. Miało być o czym innym. Wyszło trochę kombatancko no ale jakoś trzeba zacząć.

  • Tower Defense mają to do siebie, że nie są zobowiązujące. Tak jak piszesz, można zagrać turę, odejść od kompa i zająć się przyziemnymi sprawami. Generalnie małe, ale bardzo pocieszne produkcje. Mnie też zawsze wciągają.

    • raistand

      Dziękuje za zajrzenie. 🙂

  • BioBuster

    Zawsze kiedy czytam o Dune II jako matce RTSów zastanawiam się czy z grających w Stonkers i Nether Earth to już tylko ja żyję 😉

    • raistand

      Chyba tak. 🙂