The Talos Principle – metafizyczne głaskanie kota

Talos

Nie bardzo wiem jak zacząć. O samej grze „The Talos Principle ” wiedziałem od dawna. Widziałem na steamie, na twitterze  informacje, że taka produkcja powstaje. Jakoś nie wzbudzało to mojego większego zainteresowania. Filozoficzna gra logiczna robiona przez twórców „Poważnego Sama”? Nie brzmiało to wiarygodnie.  Machnąłem ręką na możliwość sprawdzenia bety. Opierałem się tez opiniom serwisów branżowych jaka to „incredible”, „sublime”, „superb” czy „phenomenal” produkcja.. Az przy okazji wyprzedaży zainstalowałem demo…

I tu w zasadzie mógłbym skończyć i odesłać Cię drogi czytelniku byś zrobił to samo. W mojej opinii to w zupełności wystarcza by przekonać  się do gry ale postaram się coś jeszcze napisać od siebie.

„The Talos Principle ” wita nas chorałami gregoriańskimi w menu… Wrażenie powalające. Dalej jest już tylko lepiej.  Zaczynamy nie bardzo wiedząc gdzie jesteśmy, czym jesteśmy i co właściwie tu robimy. Naszym przewodnikiem jest głos Elohima. Naszego stwórcy. Zadanie wydaje się proste i dość banalne. Musimy pozbierać fragmenty klucza – sigile (kawałki tetromina). Dzięki którym będziemy w stanie dostać się do innych lokacji niż początkowa a może nawet sprzeciwić się naszemu Stwórcy.  Rozwiązywanie zagadek polega na odpowiednim połączeniu ze sobą dostępnych elementów tak by doprowadzić promień świetlny w określone miejsca. No i w zasadzie to tyle. Dlaczego zatem gra zdobyła takie uznanie? Gdzie tu filozofia?

Talos2

Gdzie? Już na „okładce” gdzie mamy pokazaną mechaniczna rękę głaszcząca kota.  Zawsze gdy widzę ten obrazek przypomina mi się „Majstersztyk” Philipa K. Dicka. Niby o czym innym ale sama idea wydaje mi się bardzo podobna.

Jak już wspomniałem na początku nie bardzo wiemy kim (czym) jesteśmy. Biegamy po bajecznej okolicy. Łączymy światełka i… zauważamy że coś tu nie gra. Świat wokół nas zachowuje się chwilami dziwnie. Pojawiają się artefakty, krzak czy drzewo czasem dziwnie zamigocze… Na murach napisy zostawione prawdopodobnie przez naszych poprzedników… No i terminale. Wspaniały pomysł.  Można z nich zalogować się  do Biblioteki Miltona i porozmawiać z jej wirtualnym asystentem.  Właśnie ta interakcja i buszowanie po zasobach sprawia, że poznajemy historię naszego świata. Dowiadujemy się o tym co stało się w przeszłości i zaczynamy myśleć co zrobić dalej.

Talos3

„The Talos Principle” to gra gra gdzie wszystko do siebie pasuje. Obraz, dźwięk, fabuła. Wszystko doskonale współgra. A samo zakończenie…  Jak chciałbym napisać coś o końcówce gry, o zakończeniu (a w zasadzie o możliwych jej zakończeniach). Niestety to byłby spoiler i odbieranie radości innym.  To trzeba przeżyć samemu.

Jeszcze jedno. Zwykle gram bez muzyki. Czasem nawet bez dźwięku. Tutaj wyraźnie czułem, że dźwięk być musi. Po prostu musi. Dźwięk i muzyka.

PS. Jeśli chcesz przeczytać coś więcej i z sensem to zajrzyj tu http://grotatnik.pl/zasada-talosa-stratona-ze-stagiry/

 

 

  • Brzmi zachęcająco. Filozoficzne łączenie światełek mocno skojarzyło mi się z Pneumą, ale tu jest widzę więcej poznawania świata i jego historii, więc bomba. Dorzucam do Wishlisty.

    • raistand

      Jestem w szoku, że ktoś w to nie grał. 🙂
      No i dziękuję za odwiedziny.

      • Wiesz, ja gram głównie na konsoli, na PC to obczajam tylko klikanki Artifexów i tyle 😀 Mam 5 gier na Originie, które odpalam raz na rok, a na Steamie to w sumie właśnie klikanki, czasem coś z tej mojej ponad setki odkopię, ale to się rzadko zdarza 😉

        • BioBuster

          Talos Principle jest też na konsoli.

          • nie na mojej 🙂 na PS4 tylko wyszło.

          • BioBuster

            No tak, to może być pewien problem.

  • Dzięki za polecenie mojego artykułu. 😉 Co do Dicka to mam teraz wrażenie, że coś mi umknęło z Blade Runnera… wizja posiadania zwierząt tylko przez najbogatszych, nawet nie dla podkreślenia statusu, ale dla kontaktu z naturą. Kot jest w tej grze przynajmniej podwójnie ważną figurą. 😉

    • raistand

      Nigdy nie czytałem „Czy androidy…” Po obejrzeniu filmu nie czuje takiej potrzeby. „Blade Runner” to dzieło wybitne, skończone i nie wymagające dopowiedzeń. 🙂
      BTW z Dickowych klimatów polecam opowiadania Marka S. Huberatha „Absolutny powiernik Alfreda Dyjaka” (W ogóle polecam opowiadania tego Pana. Nie tylko to jedno)