SUPERHOT czyli FPS dla osób z refleksem szachisty

Superhot2

SUPERHOT… Od czego zacząć?   Od tego jak gra narodziła się podczas  „7 Day First Person Shooter” game challenge”? O tym jak na Kickstarterze zebrano  250.000$ z potrzebnych 100.000? Chyba wszyscy doskonale o tym wiedzą.  A kto nie wie znajdzie sobie w sieci. Nie będę przeklejał treści z innych stron bo nie o to przecież chodzi.

Co mnie ujęło w SUPERHOT?  Mnie. Osobę która w życiu przeszła może z 5 FPS-ów. Osobę, która nie jest w stanie grać w CS:GO bo co chwilę ginie i tak właściwie nie bardzo wie gdzie ma iść i do kogo strzelać? Dlaczego zakochałem się w SUPERHOT? Słyszałem o pomyśle na grę. „Czas płynie gdy Ty się ruszasz.” Wydało mi się to nieco dziwne i naciągane. Jednakowoż życie sprawiło, że gra trafiła w moje ręce.  Nie wypadało nie zagrać. Tak więc uruchomiłem grę.

Superhot3

Okazało się, że to gra dla dinozaurów! Wita nas menu jak z lat osiemdziesiątych.  No wiecie… Monochromatyczny monitor CGA, wypukła bańka. Samo menu przypominające Norton Commandera.  Coś wspaniałego.  Dodatkowo fabuła przypomina pierwsze kontakty przez internet. Dostajemy od znajomego częściowo scrackowaną grę i zaczynamy w nią grać. I wsiąkamy. To co wydawało mi się dziwne i naciągane (upływ czasu) sprawdza się doskonale.  Tak jakby z F.E.A.R. wyciągnąć tryb „bullet time” i zrobić w oparciu o niego pełnoprawną grę. Bichromatyczna oprawa również rewelacyjnie się sprawdza. Białe otoczenie, w którym materializują się czerwoni przeciwnicy a w tym wszystkim czarne przedmioty i broń.  Widać, że jest to celowe i przemyślane. Jeszcze jedno. Jeśli ktoś nie oglądał  filmów z rozgrywki to niech tego nie robi! W to trzeba zagrać i przeżyć a nie patrzeć jak ktoś inny się bawi.

Więcej o fabule nie napiszę. Nie napisze tez o końcowym akcencie, który spowodował, że ocena gry wyskoczyła poza skalę. Kto przeszedł do końca ten wie.

Superhot1

Podobno gra jest zbyt krótka. Rzeczywiście można przejść kampanię w godzinę lub dwie. Mi zajęło to według licznika dwie godziny z małym haczykiem.  Po pierwsze jednak jest to intensywne przeżycie. Wydłużanie tego byłoby sztuczne i zepsułoby ogólny efekt. Po drugie jest mnóstwo wyzwań, w które można  grać już po zakończeniu gry. Naprawdę jest co robić po tych dwóch godzinach.

  • Dla mnie dopiero po ukończeniu kampanii zaczęła się prawdziwa gratka! Tryb fabularny jest przyjemny, naszpikowany różnorakimi odniesieniami i niemal na każdym kroku gra mruga do nas porozumiewawczo, jednak dopiero wyzwania i dodatkowe materiały sprawiły, że wsiąknąłem w tę produkcję bez reszty (jeszcze nie ukończyłem wszystkich, ale jestem na dobrej drodze). Mnie również przypadła do gustu minimalistyczna oprawa SUPERHOT-a, a co do długości podstawowego trybu, to chyba najwięcej narzekają Ci, którzy nie grali. 😉

    PS. Świetny tytuł tego wpisu! 🙂

    • raistand

      Ja mam odblokowane wszystkie tryby „endless”. Wyzwania są… trudne. Najbardziej denerwują mnie te związane z korytarzem. A przechodzenie ich na „red” to już chyba w ogóle nie dla mnie.