Nuda na wyprzedaży

W chwili gdy piszę te słowa trwa właśnie halloweenowa wyprzedaż na Steam. Sam już nie wiem która w tym roku. Kolejna w formacie, który polega na totalnej przecenie tysięcy pozycji bez żadnych dodatkowych promocji.  Kolejna wygodna dla sklepu a mało ciekawa dla potencjalnego klienta czyli mnie.

No i tak sobie siedzę i przeglądam ofertę Steama w poszukiwaniu czegoś ciekawego. W portfelu leży parę euro, które mógłbym wydać tylko na co? Jak do cholery znaleźć coś ciekawego i wartego wydania zawartości portfela? Przez chwilę wydawało mi się, że pomocna może być „lista życzeń” (wishlist) ale tylko przez chwilę. Postanowiłem używać jej jako swoistego notatnika. Jeśli jakaś gra wydała mi się obiecująca, naciskałem „Dodaj do listy życzeń” i wydawało mi się, że dzięki temu będę o niej pamiętał.  Ba! Naiwnie sądziłem, że będę też pamiętać DLACZEGO wrzuciłem ją na WL. O ja naiwny!  Ilość pozycji na liście rosła bardzo szybko. Bardzo szybko okazało się też, że po pół roku nie mam czasem pojęcia dlaczego akurat dany tytuł na tę listę trafił.  Co gorsza WL przestała spełniać swoją funkcję bo była zbyt duża. a o grach które NAPRAWDĘ BARDZO CHCĘ KUPIĆ i tak pamiętam.

listazyczen

No tak. Miało być o wyprzedażach   a nie o moich przygodach z listą życzeń.

Obecny format jaki wypracowało Valve powoduje, że dla kogoś takiego jak ja cała impreza jest atrakcyjna przez pierwszą godzinę kiedy to stopniowo pojawiają się obniżki i jest nadzieja na mityczne „coś ciekawego”. Mimo, że po głębszym zastanowieniu się jest mi ciężko określić czym to „coś ciekawego” miałoby być. Jeszcze kilka lat temu trafiały się przeceny sięgające 90%. I to nie na nikomu nieznane flashowe produkcje kosztujące jedno euro, tylko na (nazwijmy to umownie) topowe produkcje. Właściciel steama twierdzi, że przecena wszystkiego co się da i brak dodatkowych przecen jest dlań korzystna finansowo. Skoro tak mówi… W końcu widzi płynący strumień gotówki i może go policzyć. Brak ‚”Daily Deal” czy „Flash Sale” to także mniejsze nakłady na przygotowanie i obsługę całej wyprzedaży. A skoro można zarobić więcej mniejszym nakładem sił to po co się przemęczać.

news-day6

Oczywiście ilość gier w bibliotece ma też wpływ na łatwość (a raczej na trudność) wyszukania nowych produkcji. Do tego dochodzi fakt, że na steamie jest do kupienia niemal 11 tysięcy gier, aplikacji, filmów. Szukanie tam czegoś interesującego przypomina nieco grzebanie patykiem w basenie z kolorowymi piłeczkami w nadziei, że mimo wszystko  wypatrzymy tę jedną, która do tej pory nam uciekała.


c4ck9

W tej całej gonitwie korporacji za pieniądzem brakuje mi dawnych eventów. Brakuje mi poszukiwania skarbów, brakuje mi zdobywania osiągnięć w grach i zamieniania ich na nagrody, brakuje mi chociażby głupiego klikania w potwory. Najwidoczniej pozycja Steam/Valve jest już na tyle silna, że nie zależy im na przyciąganiu kolejnych klientów. W chwili gdy pisze te słowa na platformie zalogowanych jest  9,549,820 użytkowników. Gdy zaczynałem swoją wyprzedażową przygodę, w szczytowych momentach liczba ta sięgała dwóch milionów.  Pięciokrotny wzrost w piec lat. Chyba rzeczywiście jest teraz etap odcinania kuponów. A największe wyprzedaże dopiero przed nami.

Mimo wszystko żal.

  • kjxxx

    Żal. Nuda. Powtarzalność. I obawiam się, że „stare” już nie wróci. No nic, biblio zapełnione, moje wnuki jeszcze będą miały w co grać, pora na nowe hobby 🙂

    • raistand

      Jest to jakieś podejście. Być może nawet właściwe. 🙂