Czy leci z nami pilot? (albo gdzie jest kontrola jakości?)

Od razu chcę zaznaczyć, że w tekście mogą być użyte wyrazy powszechnie uznawane za wulgarne bądź nieprzyzwoite. Akurat tego tematu nie da się inaczej opisać więc jeśli kogoś to razi to przepraszam i zapraszam innym razem.

Jakiś czas temu wydawało mi się, że nie ma takiej gry którą wstydziłbym się dodać do biblioteki steam. Wiadomo, że gier jest dużo. Z miesiąca na miesiąc jest ich coraz więcej.  Jedne to tytuły AAA, w które koncerny wpakowały miliony; drugie to garażowe produkcje które właściwie powinny zostać gdzieś na komputerach twórców. Były gry duże i małe, słabe i dobre. Takie w które chętnie grałem i takie, których jedyną funkcją było słynne „+1 do steama”.  Od pewnego czasu coś zaczęło się zmieniać.

Pal sześć gry „oswajające” z tematyką  LGBT. Pal sześć gry przedstawiające w sympatycznym świetle różne postacie historyczne. To jest temat na zupełnie inny blog. O co w takim razie mi chodzi? Zobaczmy kilka tytułów. (Linków nie będzie bo byłaby to zbyt duża promocja tych „gier”)

Ot chociażby tytuł gdzie gdzie mała Kupa musi szukać  zaginionej mamy. Tak. Kupa! Gra o przygodach kupy rozgrywająca się dokładnie tam gdzie wam się wydaje. Dla fanów wydalania są tez inne produkcje. Takie gdzie jesteśmy bobasem i musimy obsrać jak największą ilość postronnych osób albo taka gdzie na przyjęciu rzucamy się… wiecie czym.  Przy tym gra gdzie latamy gołębiem i musimy strzelać (wiecie czym może strzelać gołąb) do przechodniów to naprawdę małe miki.

mommy

Są tez takie gdzie bierzemy prysznic z tatusiem, zabawiamy się pod kocykiem albo sikamy na przewody elektryczne. Pomysłów jest coraz więcej. Pomijam tutaj to co znajduje się w „strefie greenlight” Mówię tylko o tym co jest dostępne w sklepie.

Możecie powiedzieć, że się czepiam. Albo, ze przecież nie muszę w to grać skoro mi się nie podoba. Racja. Nie muszę i nie będę. Ale to nie zmieni faktu, że te „gry” są tuż obok. Czytam recenzję jednej z nich. Pozytywną. Bo tez ciekawe jest, że zdecydowana większość tych gier zbiera pozytywne opinie.

Powstanie takiej gry pokazuje jak kreatywni są twórcy kiedy nie muszą być za bardzo poprawni. Tytuł jest zwykłą zręcznościówką, śmieszną, irracjonalną, dziwną i zwyczajnie głupią przez co gra bardzo zyskuje.

Zatem jeżeli gra jest głupia to  na tym zyskuje. Nie przez to, że jest dobra, przemyślana, frapująca. Ważne, żeby była głupia i prosta w obsłudze. Coś mi tu zgrzyta. Niech gra będzie słaba, niedopracowana technicznie ale niech autor pokaże, że szanuje odbiorcę.  Niech nie oferuje mu rzucania kupami w innych.  Czy naprawdę do tego ma się sprowadzać rozrywka?

Gdzie są granice poprawności a gdzie dobrego smaku? Kiedyś w towarzystwie nie wypadało puszczać bąków. Dzisiaj wydaje się to być świetną zabawą.

  • BioBuster

    Pierwszą grą przy której stwierdziłem, że nie jestem w stanie dodać jej do swojego konta steam było „Culling Of The Cows”.

    • raistand

      Szczerze mówiąc to się tym krowom nie przyglądałem. 🙁