Grzyby i komórki czyli klony galcona.

Dawno, dawno temu powstała prosta gra multiplayer.  Zasady jej nie były skomplikowane. Każdy z graczy rozpoczynał z kilkoma planetami. Celem było podbicie planet przeciwnika. Dokonywało się tego przy pomocy  floty statków kosmicznych. Każda z planet produkowała takie statki. Tym szybciej im była większa.  Docelowo wygrywał ten kto sprawniej zarządzał swoimi zasobami i pokonał przeciwnika.

Galcon Fusion

Początki serii Galcon (bo o niej mowa) sięgają zamierzchłej przeszłości.  Czasów gdy nie było jeszcze sieci WWW. Można o tym poczytać na wikipedii lub oficjalnej galconowej stronie tak wiec nie będę tych informacji przekopiowywał.  Powstało kilka gier z tej serii. Niestety obecnie obecnie autor wypuścił coś co przypomina pacmana połączonego z agar.io. Ale to już zupełnie inna historia.

O czym to ja miałem pisać? A… Już wiem.  Chciałem wspomnieć o dwóch. (Tak. Dwóch!) grach wyraźnie inspirowanych przypomnianą powyżej serią.

Pierwsza z nich to „Mushroom Wars”

Wojowały grzybowe zuchy,
Pokonały aż cztery muchy,
Król Borowik winszował im szczerze
I dał wszystkim po grzybowym orderze.

To oczywiście cytat z wiersza J. Brzechwy „Grzyby”. Gdy tylko zobaczyłem obrazki z tej gry od razu przypomniał mi się ten wiersz.  Sama gra oparta jest na wspomnianej wcześniej mechanice galcona.  Na początku każdej z misji dostajemy pod opiekę kilka chatek (grzybków) gdzie mieszkają nasi wojownicy. Im chatka jest większa tym wojowników szybciej przybywa i tym większą ilość może ich pomieścić.

20161019120631_1

Żeby nie było zbyt nudno naszym zadaniem nie zawsze jest zmiażdżenie przeciwnika. Czasem musimy przejąć wyznaczone budynki, innym razem przetrwać przez określony czasy a niekiedy zdobyć odpowiednią ilość punktów premiowych.  Jak by na to nie patrzeć rozgrywka i tak sprowadza się do tego by jak najszybciej osiągnąć i utrzymać przewagę nad przeciwnikiem. Nie ma tu czasu na długotrwałe kombinowanie i wyszukane strategie. Rozgrywka trwa maksymalnie trzy – cztery minuty.  W zasadzie jeśli po 60 sekundach nasze siły nie zaczynają przeważać to możemy rozpoczynać misję na nowo.

20160912180030_1

Całość utrzymana jest w przyjemnej dla oka kreskówkowej grafice. Muzyka też jest przyjemna dla ucha tylko to tempo rozgrywki chwilami bywa zbyt dużym wyzwaniem.

No dobrze. A co jeśli nie jesteś mistrzem szybkiego klikania i wolałbyś raczej rozkoszować się oprawą graficzną i wsłuchiwać w muzykę? To nie w tej grze. Na szczęście jest też gra taka jak  „Microcosmum: survival of cells”

20160913214450_1

Ogól;na idea jest taka sama z tym, że zamiast grzybków kierujemy komórkami.  Nie ma tu żadnych celów pobocznych. Musimy przejąć wszystkie obce (wrogie) komórki.  Tempo gry nie jest tak szybkie jak w „Mushroom Wars” Jest tu wyraźnie spokojniej. Na niektórych można się nawet pokusić o jakieś strategiczne rozwiązania.  W trakcie rozgrywki nasze komórki ewoluują.  Zwiększa się ich wytrzymałość, szybkość, tempo wzrostu.

Gra się spokojnie i przyjemnie… Aż do poziomu 56. Na obecną chwilę poziom ten jest – mówiąc kolokwialnie – przegięty. Żeby go przejść trzeba albo grindować, albo mieć niesamowite szczęście, albo dokupić dodatkową kampanie i skorzystać z dodatkowych zdolności (które i tak trzeba najpierw odblokować).

20160815211622_1

Te drobne minusy nie przeszkadzają jednak w pozytywnym odbiorze obu gier. Sprawiają frajdę a to przecież chodzi. W obydwu przypadkach przejście jednego etapu to góra kilka minut są więc idealne do zabawy gdy mamy akurat 10 minut wolnego czasu.

„Microcosmum: survival of cells” dostępna jest na steam oraz androida.  „Mushroom Wars” również posiada wersję na steam i urządzenia mobilne.

Posted Under